Przeszczepy rodzinne to czesto jedyny ratunek!

Dawcę i biorcę organu musi łączyć pokrewieństwo pierwszego stopnia. Przeszczepy rodzinne to jedyna dopuszczona prawem w Polsce forma pobrania narządów od żywego dawcy. Chorzy mogą od swoich bliskich przyjąć nerkę, fragment wątroby, trzuski, płuca lub jelita. Najbardziej rozpowszechnione - i obciążone stosunkowo najmniejszym ryzykiem - są transplantacje nerek, podczas których dawcy przekazują krewnemu jedną swoją nerkę.

źródło: dodatek do Rzeczypospolitej "Światowy Dzień Donacji i Transplantacji" , 26 października 2007 roku
Przy przeszczepieniu rodzinnym dawcę i biorcę organu musi łączyć pokrewieństwo pierwszego stopnia (dzieci, rodzice, rodzeństwo). Gdy część wątroby lub nerkę do przeszczepu chce oddać znajomy, przyjaciel, ktoś z dalszej rodziny, potrzebna jest na to zgoda sądu. Coraz częściej nerkę drugiej osobie decydują się też oddać osoby „spokrewnione emocjonalnie”, czyli małżonkowie lub osoby żyjące w konkubinacie. Zawsze dawca musi być pełnoletni. Przekazanie choremu organu przez któregoś członka rodziny to optymalne rozwiązanie, szczególnie gdy do transplantacji nerki zostaje zakwalifikowane dziecko. Szybka decyzja któregoś z rodziców czy rodzeństwa może mu oszczędzić szpitalnej traumy i wyniszczających dializ. Tym bardziej że dzieci dłużej niż dorośli czekają na narządy. Znalezienie żywego dawcy jest dla nich więc czasem jedynym ratunkiem.


Dawca pod dożywotnią opieką

Dla biorcy nerka przeszczepiona od spokrewnionej osoby oznacza mniejsze ryzyko odrzucenia i lepszy jakościowo organ (bez uszkodzenia niedokrwiennego, które pojawia się czasem w narządach osób zmarłych). Do tego zabieg można przeprowadzić w wybranym czasie – gdy zarówno dawca, jak i biorca są do niego psychicznie i fizycznie przygotowani. Warunkiem podstawowym takiego przeszczepu jest zgodność grupy krwi i ujemna próba krzyżowa pomiędzy limfocytami dawcy a surowicą biorcy. Przeszczep rodzinny jest najlepszym rozwiązaniem dla biorcy, a niesie niewielkie ryzyko powikłań dla dawcy. Nie zawsze jednak, zwłaszcza gdy dotyczy dorosłych ludzi, biorca chce, by dla niego życie i zdrowie  ryzykował ktoś bliski – może potem czuć się winny. – Zabieg zawsze wiąże się z pewnym, choć niewielkim, ryzykiem dla zdrowia i życia dawcy.

Ten rodzaj transplantacji jest uzupełnieniem zabiegów przeszczepiania organów od zmarłych  dawców – tłumaczy prof. dr hab. med. Magdalena Durlik, dyrektor Instytutu Transplantologii AM w Warszawie. Tym bardziej że z powodu braku narzą dów do transplantacji kolejka czekających na przeszczep się wydłuża. Dawca narządu do przeszczepu musi być całkowicie zdrowy. Podczas drobiazgowych badań, którym jest poddany, często lekarze wykrywają u niego schorzenia, o których wcześniej nie miał pojęcia, i okazuje się, że nie może oddać swego narządu potrzebującemu bliskiemu. Procedura kwalifikacyjna rozpoczyna się od wizyty u lekarza rodzinnego i serii rutynowych badań krwi, moczu, ciśnienia itd. Następnie dawca i biorca poddani są badaniu w którymś z ośrodków transplantacyjnych w Polsce. Na badaniai wyniki czekają od jednego do trzech miesięcy. Sama operacja trwa około półtorej godziny. Przeprowadza się ją „ stół w stół” – to znaczy, że w jednej sali operacyjnej pobrany od dawcy organ natychmiast przeszczepiany jest biorcy. Jeśli nie ma powikłań, dawca opuszcza szpital po tygodniu, biorca po około dwóch – czterech tygodniach. Przed i po przeszczepieniu obydwaj mogą liczyć na pomoc psychologa. Osoba, której przeszczepiono nerkę, zażywa leki zmniejszające odporność, żeby przeszczep nie został odrzucony. Musi więc unikać zakażeń, drobiazgowo przestrzegać zaleceń lekarzy, w tym diety. – Oprócz pewnego ryzyka około operacyjnego, jak choćby ryzyko zakażenia szpitalnego, dawca musi się liczyć z tym, że żyjąc z jedną nerką, może się narazić na nadciśnienie tętnicze lub białkomocz. Natomiast jeśli chodzi o ryzyko rozwoju niewydolności nerki, nie jest większe niż u ludzi żyjących z dwoma nerkami. W mojej 30-letniej pracy tylko raz dawca nerki po kilku latach sam potrzebował przeszczepu – mówi Magdalena Durlik. – Statystyki pokazują jednak, że dawcy żyją dłużej niż przeciętni ludzie. Może dlatego, że są poddawani częstym kontrolom medycznym. Dawcy otoczeni są dożywotnią opieką nefrologów.


Dorównać Hiszpanii

Nerki przeszczepia dziś 18 ośrodków transplantacyjnych w Polsce. Przeszczepy rodzinne stanowią u nas jedynie 3 proc. transplantacji nerek (w 2006 roku 18 na 900), a na przykład w Stanach Zjednoczonych czy Skandynawii przeszczepy rodzinne nerek stanowią 40 – 50 proc.

Zbyt mała liczba przeszczepień w Polsce nie wynika tylko z niewielu przeszczepów rodzinnych, ale i spadku zgłaszalności dawców zmarłych. I to nie chodzi nawet o to, że rodzina nie zgadza się na oddanie narządów zmarłego. Przede wszystkim szpitale dla świętego spokoju na wstępie zaniechają próby  ustalenia, czy zmarły jest potencjalnym dawcą. Brak zgłoszeń szczególnie odnosi się do szpitali w środkowej i wschodniej Polsce. Zdaniem Magdaleny Durlik przeszczepy nerek to konieczność. Osoby z nową nerką wracają do normalnej pracy, do normalnego życia bez dializ. – Dobrze, gdyby nie musiały zbyt długo czekać na dawcę . Żeby, jak w Hiszpanii, przypadało 47 przeszczepów na milion mieszkańców, a nie 25 jak u nas. Ale w Hiszpanii potrzebne narządy pobiera się od zmarłych – mówi. Profesor Durlik podkreśla, że przeszczepy narządów nie tylko p o z walają chorym wrócić do normalnego życia, ale też staj ą się koniecznością ekonomiczną. Bowiem opieka i terapia pacjenta dializowanego kosztuje około 60 tys. złotych rocznie i trwa pięć, dziesięć, a nawet20 lat. Przeszczep natomiast generuje rocznie połowę kosztów dializoterapii.


 
Portale tematyczne:

federacjapacjentow
przeszczepienie
rodzinydawcow
krajowyrejestrsprzeciwu
baner-maly